moja daWanda

środa, 13 sierpnia 2014

Ogromny kosz

Witam

Po długiej przerwie wakacyjno-chorobowej wracam z dużą plecionką. Strasznie nie chciało mi się odrywać od ogrodu i pięknego słońca ale poczułam nowe wyzwanie i ruszyłam do boju. Ten kosz to wielka balia zamówiona przez pewną Panią do tajemniczych celów. 



Choć tego nie widać kosz ma ściśle określone, spore wymiary: 60 cm średnicy (ciut więcej nawet) i 25 cm wysokości. Na ściance jest drobny wzorek wykonany czterema rurkami i splotem dziewiarskim i dwa mocne ucha do przenoszenia plecionki.


Praca pochłonęła mnóstwo rurek, jeszcze więcej, niż Zając - samych rurek osnowy było w końcowej fazie aż 64 sztuki.
Plotłam bez formy ponad dwa tygodnie, malowałam prace po upleceniu i kilkakrotnie lakierowałam.

Wiem, że praca została zaakceptowana przez kupującą co niezmiennie mnie cieszy i daję kapitalną satysfakcję.

pozdrawiam i znikam na urlop (witaj Szczecinie !!! )

poniedziałek, 7 lipca 2014

Kolejny miś trafił do pudła

Witam

Jeszcze jeden, naprawdę duuuuuży misiak wylądował w pudełku. 


Wersja taka troszkę chłopięca, misio to na pewno facet z kraciasta muchą !


Po raz pierwszy do wiklinki u jako dodatku użyłam żeglarskiego, grubego sznura, podoba mi się efekt a uchwyty są mocne i poręczne.




A w środku, jak zawsze - przestrzeń na zabawki.



Pudło do nabycia (mailem) - niestety na razie odpuściłam jarmarki i kiermasze, bo mam nieco zamieszania w życiu rodzinnym.

pozdrawiam

środa, 2 lipca 2014

Filiżanki we wzorek

Witam

Zrodził się w mojej gorącej głowie kolejny niespotykany pomysł. 
Otóż umyśliłam sobie zrobić plecionkę - we wzorek. Ale nie taki - wyplatany z kolorowych rurek - taki to każdy potrafi! Chciałam aby to rurki użyte do plecenia były już wzorzyste i nadawały charakter całej wyplatance.

Moje wzorzyste plecionki miały przypominać lekką porcelanę, z delikatnym zdobieniem jak na chodzieży na przykład. Dlatego wzorki na rurkach są leciutkie, w stonowanych kolorkach.

Pierwsza filiżanka w szarościach. Pomiędzy szarymi a kolorowymi rureczkami przeplotłam jeszcze w trakcie wyplatania srebrną nitkę, z której powstał w efekcie ozdobny frędzelek.


Wzorek to efekt nadruku na kartce ksero jeszcze przed skręceniem w rurkę.





Druga, podobna w odcieniach pachnącej mięty, którą uwielbiam !





Efekt kolorystyczny mnie zadawala, pomysł pewnie powielę natomiast dużo zarzucam sobie względem jakości wyplotu. To są rurki z papieru ksero - sztywne, nieprzyjazne dla plecionkarzy, nie lubię z nich pleść, mocno widać łączenia rurek a plecionka jest po prostu krzywa.

Musze mocno popracować nad jakością wyrobu natomiast ciekawi mnie: co myślicie o samym pomyśle plecenia z wzorzystych rurek?

pozdrawiam

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Różowe krowy ??

Witam

Niemożliwe, prawda?  A jednak ! Słodkie pluszaczki - torebeczki właśnie w takich cudnych kolorkach ostatnio dostałam i normalnie musiałam, no musiałam przerobić je na koszyczki.

Koszyczek, jak koszyczek - zwykły. Za to w połączeniu z krówką (częściami krówki...) tworzy całkiem fajny koszyczek na głupotki do dziecinnego pokoiku.

Dwie wersje - dwie krowy straciły życia, a właściwie zyskały całkiem nowe istnienie.














pozdrawiam

środa, 25 czerwca 2014

Przypaminam koszykowy decoupage

Witam

Troszkę przeze mnie zaniedbany decoupage koszykowy przypominam na tym niedużym komplecie.
Koszyczki malowane kawą, bielone i ozdobione serwetkowo:
Tadam!






pozdrawiam

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Drzewka, drzewka, drzewka

Witam

Dawno mnie nie było... Dużo robię, mało pokazuje bo czasu brak a i kłopoty rodzinne porywają mi znaczna część doby. Postaram się jednak w miarę regularnie zamieszczać choćby grupowe moje prace.
Dziś troszkę nowych starych drzewek...







to na nieco mniejszej kuli


w retro stylu


z decoupagem


gotowa, kupiona dawno temu ceramiczna doniczka


pozdrawiam

środa, 11 czerwca 2014

Scrapuję po raz pierwszy...

Witam

Życie zmusiło mnie do takich drastycznych kroków... Po raz pierwszy w życiu chwyciłam się za nieznaną mi technikę scrapu a przynajmniej tak mi się wydaje, że to scrap.

Otóż moja ukochana chrześniaczka obchodziła niedawno swoje 18-ste urodziny (jesu jak to zleciało!!!!)
Marta mieszka na drugim końcu Polski i niestety nie mogłam być z nią w tym pięknym dniu, ale odbijemy sobie w wakacje! Jako delegat rodziny pojechał więc dorosły, o cały rok od niej starszy, mój syn.

No i oczywiście zabrał prezent

Strasznie poszliśmy na łatwiznę i prezentem były ukochane przez młodzież pieniążki. Ale jakoś tak niesporo było mi wręczać je po prostu w kopercie. Pomyślałam sobie, że choć prezent banalny to może mieć ciekawe opakowanie. Bardzo chciałam zamówić fajne pudełko u osób zajmujących się scrapem, lecz względy finansowe przeważyły i spróbowałam zrobić sama pudełeczko na prezent cudnie zwane expliding box.

Nie mam najmniejszego pojęcia, z czego korzysta ta technika, jakie powinno sie mieć narzędzia, jakie sa kruczki i sprytne sposoby. Popatrzyłam sobie jedynie na pudełka w necie, zapytałam o ulubione kolorki chrześnicy i jazda! do roboty... w ruch poszła przede wszystkim drukarka atramentowa.

Oto efekt mojej ciężkiej, jednodniowej pracy z potem na czole...


Podziwiam wszystkie scrapujące - toż to strasznie precyzyjna i czasochłonna technika jest !


i środeczek z tortem ...




ufff... jak ja kocham moja wiklinkę...

pozdrawiam

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Misiowych pudełek ciąg dalszy

Witam

Tak, jak zapowiadałam uplotłam kolejne misiowe pudełka. Pudła zrobione identycznie, jak poprzednie, tylko kolorki nieco inne. A że dostałam piękne, duże misie to koniecznie szybciutko musiałam je wykorzystać, zresztą zobaczcie sami te słodkie mordeczki:




Pudło na zabawki uplotłam kombinacja różnych splotów, na każdym pudle nieco inaczej:



Dół i spód  zabezpieczyłam tapetą - będzie bardziej odporne na uderzenia zabaweczek:



Z koszy tradycyjnie sterczą nóżki misiów.



Na wieczku ciąg dalszy misia przyklejony został klejem z pistoletu.



Wieczka od drugiej strony wyglądają całkiem zwyczajnie:



Pudła z misiem niezwykle podobają się dzieciom !



Na niedzielnym Festynie Rodzinnym w Bojanie znalazły nabywcę, a więc znów zostałam bez misiowych koszyków !